20 kwietnia 2020

Koronawirus - epidemia, która zabija zdrowe myślenie.

więcej
ROZDZIAŁ 1

Wstęp

Chcę Ci pokazać jak sami ulegliśmy panice i nakręciliśmy spiralę paniki wokół koronawirusa.

Pamiętaj jednak, że w żaden sposób nie neguję tego, że wirus jest niebezpieczny i że liczba zgonów z powodu koronawirusa jest przesadzona. Nie twierdzę, że to wina spisku, celowego działania czy innych machinacji określonych grup, ludzi, państw czy też obcych cywilizacji.

Ulegliśmy po prostu panice. Sami sobie to zrobiliśmy. Winnym jest brak logicznego myślenia i nasz strach przed nieznanym.

Ale do rzeczy.

Wszystkie liczby, statystyki w tym artykule pochodzą z oficjalnych źródeł, linki znajdziesz na końcu opracowania.

ROZDZIAŁ 2

Umieramy i to jest zupełnie naturalne

W tym rozdziale pokażę Ci, że śmierć i to naturalna rzecz i zdarza się częściej niż myślisz.

Poniżej znajdziesz wykres przedstawiający liczbę zgonów w polsce w latach 2010-2018 podzieloną na miesiące.

Zauważ, że w 2018 roku zmarło 414 tys osób. W marcu 2018 zmarło 41 621 osób, czyli 1 342 osoby dziennie. Do tego za chwilę wrócimy. Zaznaczyłem również na tym wykresie miesiące z największą liczbą zgonów. Czy widzisz jakąś prawidłowość? Styczeń i marzec to dwa miesiące w roku, gdzie umiera najwięcej polaków (zdradzę Ci sekret, że w innych państwach jest dokładnie tak samo). Jak myślisz dlaczego się tak dzieje? Odpowiedź na to pytanie znajdziesz w dalszej części.

ROZDZIAŁ 3

Koronawirus, mit zwiększonej śmiertelności.

Dowiesz się dlaczego informacje o zwiększonej o 20% liczbie zgonów nie powinny budzić niepokoju i paniki.

W ostatnich dniach (początek kwietnia 2020 roku) w dzienniku pojawiła się wielka plansza i prezenter grobowym głosem podał następująca informację:

“We Włoszech w marcu zmarło o 20% więcej osób niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.”

Oczywiście, przyczyną jest koronawirus, ale czy na pewno? I czy te dane powinny nas niepokoić? Zastanówmy się nad tym, nie bądźmy jak niektóre gwiazdy, które bezkrytycznie przyjmują wszystko co im ktoś poda.

Jak podejść do tej informacji? Z pomocą przychodzą nam statystyki, statystyki zgonów właściwie. Wiemy ile osób zmarło w 2018 roku we Włoszech. Wiemy również ile osób zmarło we Włoszech z powodu koronawirusa w marcu 2020 roku. Sprawdźmy te dane. Niestety nie dysponuję danymi z podziałem na miesiące jeżeli chodzi o Włochy, jednak dysponuję takimi danymi jeżeli chodzi o Polskę. Potrzebuję tych danych ponieważ nie można podzielić liczby zgonów w danym roku przez 12 by otrzymać liczbę zgonów w danym miesiącu. Jak pamiętasz z poniższego wykresu liczba zgonów w miesiącu może znacznie się różnić. Dla przypomnienia poniżej znajdziesz wykres:

Różnice mogą być znaczne, np w 2017 roku w najgorszym miesiącu (styczeń) zmarło w Polsce ponad 43 tys. osób, a w najlepszym (czerwiec) trochę ponad 30 tys. osób, różnica ponad 13 tys. osób pomiędzy tymi dwoma miesiącami. Jednak jakby nie patrzeć przeciętnie w marcu umiera 9,14% wszystkich osób w danym roku. Poczułem dreszcze pisząc te słowa, jednak taka jest prawda.

Co to oznacza w kontekście Włoch? We Włoszech w 2018 roku zmarło 633 133 osób, czyli w marcu około 58 000 osób. Z powodu koronawirusa w marcu 2020 roku zmarło 12 399 osób. Jeżeli dodamy te dwie liczby otrzymamy liczbę zgonów czyli 70 399 osób, wzrost o 21,38% i to by się zgadzało z komunikatem. Poniżej wykres.

Rzeczywiście brzmi to przerażająca. Pytanie tylko, czy ten wzrost jest niepokojący? Czy nie zdarzają się takie wzrosty? Sprawdźmy zatem jak potrafią różnić się ilości zgonów w poszczególnych marcach od 2010 roku do 2018. Dane na podstawie Polski, jednak we Włoszech i w każdym innym kraju gwarantuję, że wyniki są zbliżone. Oto wykres:

Marzec 2017 - 34 804 zgony, marzec 2018 - 41 621 osób zmarło. Różnica 6 817 osób (19,59%). Czyli, komunikat mógłby brzmieć:

“W Polsce w marcu 2018 roku zmarło o 20% więcej osób niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.”

Jednak nie było wtedy koronawirusa. Dlaczego prasa, telewizja nie informowały o takim szalonym wzroście? Prawdopodobnie dlatego, że takie wahania są zupełnie naturalne. Może być znacznie gorzej. W styczniu 2017 zmarło 43 620 osób, o 54% więcej niż w czerwcu 2014 (28 427 zgonów). 54% więcej i nic, żadnych komunikatów ostrzegawczych. Może powinniśmy widzieć coś takiego:

ROZDZIAŁ 4

Koronawirus kosi najstarszych. Żniwa śmierci, których nie widział świat.

Jak łatwo można ulec wrażeniu, że jest coś dziwnego w tym, że umierają najstarsi.

Na początku strasznie ekscytowałem się informacjami, że koronawirus zabija głównie starsze osoby. Było to dla mnie i przerażające (dziesiątkuje najsłabszych) i pocieszające (uff, nie jestem w grupie ryzyka). Tak wygląda śmiertelność z powodu koronawirusa na podstawie Włoch (blisko 20 000 zgonów).

84% zmarłych ma powyżej 70 lat. Sam widzisz, jest to dość mocno przerażająca liczba. Ach, i to wszystko w 55 dni.

Do tego dochodzą następujące komunikaty:

Każde wiadomości, większość nagłówków i audycji rozpoczyna się od podobnych informacji. To potęguje nasz strach.

Pytanie tylko, czy te liczby powinny nas tak przerażać? Jak umieraliśmy w latach gdy nie było koronawirusa? O tym w następnym rozdziale.

ROZDZIAŁ 5

Jak w “normalnym” roku umieramy?

Sprawdzimy jak w roku w którym nie ma koronawirusa wygląda liczba zgonów i w jakim wieku umieramy najczęściej.

Sprawdźmy to na przykładzie Włoch. Wybrałem Włochy, ponieważ dysponujemy tam już danymi z 55 dni epidemii i ta próba może już pokazać jak to wygląda. Zapewniam Cię, że w Polsce jest dokładnie tak samo.

W 2018 roku we Włoszech zmarło 633 133 osób. Zobacz wykres w jakim wieku najczęściej umierało się w 2018 roku we włoszech.

Ponad 83% zmarłych to osoby w powyżej 70 roku życia. Jak się ma to do zgonów z powodu koronawirusa?

Poniżej wykres który to porównuje.

Z tego wykresu widać wyraźnie, że koronawirus nie zabija jakoś szczególnie wybranych grup wiekowych. O czym to może świadczyć?

Biorąc dwie liczby: czyli wzrost o 20% śmiertelności w marcu (co nie jest niczym niepokojącym) i to, że nie zmienił się w żaden sposób rozkład wiekowy ludzi, którzy umierają świadczy tylko o jednym. Koronawirus jest zwykłym wirusem grypy. Bardziej zjadliwym i na który nie mamy szczepionki (stąd jego większa zjadliwość).

ROZDZIAŁ 6

Dlaczego w marcu umieramy najczęściej?

W marcu i styczniu umiera najwięcej ludzi. Dlaczego tak się dzieje? Czym to może być spowodowane?

Pamiętasz ten wykres?

Najwięcej zgonów jest w styczniu i w marcu, każdego prawie roku, jednak co 2,3 lata ten wzrost jest większy. Dlaczego tak się dzieje? Może rozwiązaniem tej zagadki jest właśnie grypa. Co kilka lat pojawia się bardziej zjadliwy szczep grypy, który powoduje większe powikłania i zwiększa śmiertelność. Jednak nie badamy tego w żaden szczególny sposób. Do tej pory traktowaliśmy to jako coś normalnego, co po prostu się dzieje. Jestem przekonany na 100%, że powyższy wykres jest dla Ciebie zaskoczeniem, jednak wyjaśnia on również to co dzieje się teraz, ale o tym za chwilę.

ROZDZIAŁ 7

Skąd zatem ta epidemia?

Jak panika i lęk przed nieznanym zniszczyła nam życie i sparaliżowała cały świat.

Chciałem Ci pokazać, że niepotrzebnie rozdmuchujemy problem. Oczywiście, koronawirus zabija, tak jak grypa, a nawet bardziej. W poprzednich rozdziałach mówiłem o twardych danych. Teraz niestety wchodzimy w kwestię emocji i paniki. 

Czytamy między innymi:

Jak to się ma do tego co napisałem wcześniej? Skoro to nic poważnego, to skąd te konwoje i ciała na ulicach? Wytłumaczenie jest proste. Zacznijmy od Włoch. Skoro różnica w ilościach zgonów w poszczególnych miesiącach może dochodzić nawet do 50%. Patrz poprzedni rozdział. To dlaczego wzrost ilości zgonów o 20% w marcu spowodował taki paraliż?

Zastanów się najpierw nad tym co działo się w marcu 2019 roku (umarło wtedy około 58 tys. Włochów). Co działo się ze starszą osobą, która przeważnie umierała na niewydolność oddechową? Gdzie była przewożona? Czy była badana na wirusa grypy? Co działo się z pracownikiem służby zdrowia, który zachorował na grypę?

Po kolei:

Umierała, albo w domu, albo w najbliższym szpitalu, nie było żadnych specjalnych karetek, lekarzy w maskach itp. Po śmierci rodzina wskazywała zakład pogrzebowy, który odbierał ciało i przygotowywał je do pogrzebu. Trwało to dzień, dwa czy tydzień. W tym czasie rodzina się zjeżdżała z całych Włoch i następował pochówek. Normalna kolej rzeczy. Narodziny, życie i śmierć. Co działo się z lekarzem, który zachorował na grypę? Szedł na zwolnienie i pojawiał się w pracy jak się wyleczył (albo umarł), co też się zdarzało.

Co zmieniło się w 2020 roku?

Każdy, a to praktycznie każdy kto miał kłopoty z oddychaniem trafiał do specjalnego szpitala, lub na specjalny oddział, gdzie zmęczeni lekarze w maskach, specjalnych strojach próbowali go ratować. Nie dość na tym, jeżeli lekarz łapał koronawirusa to szedł na kwarantannę on i 50 innych osób z jego otoczenia (stąd brak lekarzy). Pacjenci umierali, tylko nie tak jak w roku poprzednim w setce szpitali, tylko w kilkunastu. Nagle okazało się, że w roku poprzednim w tym szpitalu zmarło 50 osób, które mogły trafić do 50 zakładów pogrzebowych, to teraz zmarło 500 i musieli być w specjalny sposób przygotowani do spalenia i nie mógł tego zrobić każdy zakład pogrzebowy. Nagle te 120% przypadków śmierci trafiało do 20% zakładów. System się zatkał. Stąd konwoje, które musiały wywozić ciała w inne rejony Włoch.

A co z Ekwadorem?

Dokładnie to samo co z Włochami. W tych samych artykułach pisze również, że ponad 100 właścicieli zakładów pogrzebowych zamknęło swoje firmy z obawy o swoje życie. Zastanów się zatem, jeżeli nie ma kto odbierać zwłok, ponieważ zakłady są zamknięte, to co dzieje się ze zwłokami? I tak panika spowodowała, że pojawiają się informacje o ciałach na ulicach. Na dzień 22 kwietnia 2020 roku w Ekwadorze jest 520 zgonów w wyniku koronawirusa. Przyjmijmy, że dane kłamią i jest ich 2 razy więcej, czyli ponad 1000, a co tam niech będzie nawet 2000, w dwa miesiące. W Ekwadorze mieszka trochę ponad 17 mln ludzi, czyli 2 razy mniej niż w Polsce. Zatem co roku umiera jakieś 200 000 Ekwadorczyków. Miesięcznie 20 000, nawet gdy weźmiemy, że liczba zgonów z powodu koronawirusa zwiększyła ilość do 22 000 zgonów, to normalnie nikt by tego nie zauważył. Teraz jednak dołóż do tego: zamknięte zakłady pogrzebowe, brak lekarzy (część jest w domach, ponieważ się boi o swoje życie), część jest na kwarantannie, ponieważ miała styczność z zarażonym i mamy przepis na katastrofę.

ROZDZIAŁ 8

Czy mamy się zatem czym martwić?

Zastanowimy się czy rzeczywiście mamy powód do blokady całego kraju z powodu zagrożenia koronawirusem

I tak, i nie. Koronawirus zabija, zabija tak jak zwykła, zjadliwa grypa. Tym należy się martwić. Koronawirus pokazał jak dużo ludzi umiera przez grypę i że umierają oni niepotrzebnie. Gdybyśmy dbali by nie roznosić wirusa grypy, to duża część ludzi żyłaby dłużej.

I tak, powinniśmy się martwić. Ponieważ zabijamy poprzez zaniechanie działania. Brak zaplanowanych operacji, brak lekarzy. Ludzie z objawami zawału boją się dzwonić na pogotowie. Kosztem paraliżu gospodarki i życia zmniejszymy być może trochę śmiertelność z powodu grypy, jednak prawdopodobnie zwiększymy z innych powodów.

I zupełnie niepotrzebnie doprowadziliśmy do paraliżu gospodarki, który miliony ludzi w skali świata może doprowadzić do biedy.

A wszystko przez paniczne zachowania i brak uważności. Do tego chwytliwe medialne tytuły.

ROZDZIAŁ 9

linki

new